niedziela, 27 stycznia 2013

Rozdział I

Nig­dy nie przes­ta­waj się uśmie­chać, na­wet jeśli jes­teś smut­ny, po­nieważ nig­dy nie wiesz, kto może się za­kochać w twoim uśmie­chu.

Wrzesień.

Szłam właśnie do szkoły. Był pierwszy dzień ostatniej klasy liceum, więc ubrani byliśmy według przepisów szkolnych tj. biała bluzka i czarne spodnie, bądź spódnica. Jednak nigdy nie lubiłam w nich chodzić, dlatego dziś założyłam ciemne rurki i buty na obcasie.

Dzień był po prostu wspaniały! W powietrzu wciąż było czuć rześki zapach lata mimo tego, że wczoraj się z nim pożegnaliśmy. Obok mnie szedł Naruto, Naruto Uzumaki. Kto to? Dobre pytanie. Mój najlepszy przyjaciel oczywiście! Blondyn o cudownie niebieskich oczach. Wyższy ode mnie o głowę, jak nie więcej. Przystojny i dobrze zbudowany. Biło od niego ciepło i radość, mimo iż zaznał w życiu dużo bólu. Był dla mnie wręcz jak brat i mimo, że byliśmy rówieśnikami, on uważał się za starszego (brata). Wydaje mi się, że nie było takiej rzeczy, z jakiej nie mogłabym się mu zwierzyć. Opiekował się mną, spędzaliśmy wspólnie wolny czas, dbał o moje zdrowie. Pragnął, abym nigdy nie cierpiała, a swoim uśmiechem każdego dnia dodawał otuchy i odwagi na kolejne. Odwdzięczałam się tym samym. Nie z obowiązku. Dzięki niemu szczerze się uśmiechałam i cieszyłam każdym dniem, każdą chwilą. I w sumie nie było z tym tak ciężko, ponieważ miałam jego, innych i mojego kochającego ojca.


Nawet nie zauważyłam, kiedy doszliśmy do budynku. Od razu zobaczyłam grupkę naszych przyjaciół.

- Ech, śmierdzi desperacją - tak, oto moje dziwne przywitania.
- Co masz na myśli? - zapytał mnie wyraźnie zdziwiony Kiba. Że też jeszcze nie przywykł.
- No spójrz tylko - tu wskazałam mu na innych uczniów naszej szkoły idących z pochylonymi głowami - To wręcz wygląda, jakby szli na skazanie, dożywocie, czy coś. Raczej mało to przypomina pierwszy września.
Znajomi roześmiali się. Ogólnie to zawsze twierdzili, że jestem nieco dziecinna. Szczególnie, kiedy robiłam swoją naburmuszoną minę, niczym przedszkolak, któremu zabierają ulubiony czerwony klocek. No, ale zawsze pocieszali mnie, że to urocze na swój sposób.
Z rozmyślań wyrwał mnie głos brązowowłosego.
- Tylko wy szczerzycie się, jak głupi do sera - wskazał na mnie i blondyna. W odpowiedzi wystawiłam mu język i wszyscy razem poszliśmy w kierunku wejścia.



Przyjechałem swoim samochodem pod budynek szkoły. Mojej nowej szkoły dla uzasadnienia. Ach, głupia przeprowadzka! Ostatni rok, a ja musiałem na nowo poznawać znajomych. I nie szczególnie mi się to podobało. Chociaż w sumie... faceci, jak to oni. Łatwo pójdzie. Kumple to kuple. Zagadką są reakcje dziewczyn, bo w dawnej szkole nie miałem życia. Na ich nieszczęście "miłość" mnie nie interesowała. Była tylko jedna dziewczyna, do której naprawdę coś kiedyś czułem, choć nie określiłem co to. Potem nawet nie zastanawiałem się nad tym...


Wysiadłem z auta i już chciałem wchodzić do szkoły, kiedy zamurowało mnie. Przecież to ona! Różowe włosy, duże, zielone oczy, zaróżowiona cera, drobna figura i wzrost prawie, że hobbita. Tzn według mojej skali, bo ja należałem do tych dosyć wysokich. Najważniejsze były jednak jej usta: pełne i wykrzywione w delikatnym uśmiechu, jak kiedyś... To ona. To musi być ona! Po dwóch latach znów ją widziałem i była na wyciągnięcie ręki. Jednak nie podszedłem. Nie umiałem i zrobiłem rzecz przeciwną. Cofnąłem się i ukryłem w samochodzie, żeby mnie nie zauważyła. Jednak kątem oka ją obserwowałem.

Jakiś wyższy od niej (co na marginesie mnie nie zdziwiło) blondyn obejmował ją ramieniem i śmiał razem z nią. Są razem? Przeszło mi przez myśl. Pewnie tak. I wtedy ogarnęła mnie złość, a zarazem... smutek. Dlaczego? To nie było w moim stylu. Wtedy też zdecydowałem, że nie pozwolę jej znów namieszać w moim życiu i uciec. To była moja decyzja.


Wpadłam do szkoły z głośnym okrzykiem Ostatnia Klasa Ludzie! na ustach. Co inni skomentowali nagłym przypływem optymizmu. Gdy zadzwonił dzwonek weszliśmy do klasy. Zajęłam miejsce po prawej, przy oknie, w przedostatnim rzędzie. Obok mnie, po środku, usiadł Naruto, a przed nim Hinata. Po lewej Uzumakiego miejsce zajął Kiba, a za nim Ino. Natomiast mój kuzyn - Gaara - i reszta klasy zajęła miejsca przed nami. Za mną pozostała wolna ławka. Czekając na nauczyciela zaczęłam szkicować w nowym zeszycie. Zawsze to robiłam. Cóż... rysownie szło mi całkiem dobrze i lubiłam to robić. Tak przestałam zwracać uwagę na szum w klasie, który robił się coraz większy. Spowodowane było to przybyciem nowego ucznia, czego w tamtej chwili kompletnie nie zauważyłam pochłonięta swoją pracą. A był to nie byle kto!


Chwilę później do klasy wszedł nauczyciel, dlatego podniosłam wzrok ku górze.

- W tym, ostatnim już, roku nauki do waszej klasy przybył nowy kolega. Jesteście już praktycznie dorośli, toteż liczę na dorosłe przywitanie go.
Na te słowa uśmiechnęłam się pod nosem. Taki Naruto, czy Kiba a nawet ja i dorosłość emocjonalna? Wątpliwe. Zdarzało się o od święta.
Rozejrzałam się po klasie i nie zauważyłam nowego "przybysza". Proste było, że siedzi za mną.
- Zajmijcie się nim. Sakura... - urwał. Wiedziałam o co chodzi, więc nim wznowił zdanie odpowiedziałam:
- Rozumiem, oprowadzę go.
Naruto spojrzał w moją stronę, a ja uśmiechnęłam się szeroko. Jednak ten uśmiech zniknął równie szybko, jak się pojawił. Zniknął wraz z ostatnim zdaniem profesora:
"Dziękuję. Tak więc witamy się w szkole, Uchiha Sasuke!"
Zaraz, zaraz... Uchiha Sasuke!? Nie mogłam uwierzyć! Moje ciało na dźwięk jego imienia zesztywniało, ale niedługo po tym się odwróciłam.



Poczułem jej spojrzenie na sobie. Mimowolnie też uniosłem wzrok. Nie wiem, jak długo się w siebie wpatrywaliśmy, ale nie przeszkadzało mi to. W jej oczach widziałem zaskoczenie i niepewność. Zupełnie jakby nie wierzyła, że naprawdę mnie widzi. Jednak to nie było tylko to. Czułem, że w głębi serca wiedziała i była przekonana, że ta chwila nastąpi, że znów się spotkamy. Nim usłyszałem dzwonek na jej ustach dostrzegłem jeszcze ciepły uśmiech.




Zdecydowanie nie piszę najlepiej. Robię to jednak dla siebie, to odrywa od codzienności. I piszę zdecydowanie "na luzie", bo samej lepiej mi się to czyta. Jakoś bardziej utożsamiam się wtedy z bohaterami.

18 komentarzy:

  1. O to ja lubię. Te szkolne klimaty! No rozdział mi się podoba, ale wiadomo to tylko pierwszy rozdział. Tak czy inaczej jestem na razie na tak :) Jest kilka uwag, które chciałabym napisać.
    Otóż kiedy zmieniasz narratora ( Z Sakury na Sasuke, lub na odwrót) postaw pomiędzy tymi akapitami jakieś znaczki odkreślające np. ***. Czasem mozna się z tym pogubić. Ogólnie jest naprawdę bardzo fajnie. I dodaj obserwatorów.
    Zapraszam też do siebie na moje dwa blogi. Jeden o zyciu szkolnym narutoinschool.blogspot.com
    A drugi o akatsuki
    kako-genzai-shoria-deidara.blogspot.com
    Mam nadzieję, że odwiedzisz, któryś z nich i podasz swoją opinię na ich temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastosuję się do rad, dziękuję. Blog już odwiedziłam i zyskałaś nową fankę :D Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Powiem tak: jest dobrze. Jest na luzie. ;)

    Początek nie jest jakiś super boski, ale jest dobry. Twój pierwszy blog?

    Myślę, że masz na tyle inteligencji, żeby dobrze wykorzystać swój nieprzeciętny styl.

    Jedyne, co mi nie podeszło, to tematyka opowiadania, którą wybrałaś. To raczej nie jest strzał w dziesiątkę. W zakresie opowiadań SasuSaku-szkoła wszystko zostało powiedziane. Nawet jeśli wyciśniesz z siebie siódme poty, to twoja historia i tak będzie przypominała jakąś inną. No chyba, że wpleciesz w to niesamowite postaci, czy wydarzenia fantastyczne. Tu zawsze jest wielkie pole do popisu. Szczególnie dla wyobraźni.
    Nie zapominaj, że to nie może być cukierkowa historyjka. Wszędzie musi być czuć gorzki posmak. Wtedy twoja oferta będzie zdecydowanie atrakcyjniejsza.

    Czekam na to, co wymyślisz dalej. Powiadamiaj mnie http://zagubieni-w-swiatach.blogspot.com/. Jeśli masz potrzebę, to pytaj. Zawsze służę radami, rozmową.

    Polecam szabloniarnię http://malach-tow.blogspot.com/.

    No i zapraszam do czytania mojej twórczości ;)

    Pozdrawiam
    Ikula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie mam zamiaru pisać słodkiej historyjki, mam nadzieję, że mi się to uda. Za dużo ich już przeczytałam i nie chcę, żeby moja wyglądała tak samo. Dziękuję, bo w razie potrzeby na pewno poproszę o radę ^^
      Blog już odwiedziłam, ale to już wiesz po zostawionym komentarzu. Pozdrawiam ciepło;)

      Usuń
  3. twój blog jest po prostu świetny :)kiedy następna notka???

    OdpowiedzUsuń
  4. twój blog jest boski :D już nie mogę się doczekać kolejnej notki, kiedy się ona ukarze??? pozdrawiam gorąco :) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak wyżej, ten weekend i dziękuję za opinię :)

      Usuń
  5. Piszesz bardzo dobrze ^^ Twój blog odniósł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Na początku prolog, który był taki, jak prolog powinien wyglądać. Tajemniczy, wprowadzający w świat opowiadanie. Naprawdę, nieźle. Pierwszy rozdział bardzo dobry, doszukałam sie kilku błędów, ale wytykać ich nie lubię, więc nie będę ^^ Szablon też ładny, nagłówek przypadł mi do gustu. Co do fabuły... SasuSaku w realnym życiu to nie nowość, więc mam nadzieję, że jakoś to ładnie rozwiniesz :P Ale bardzo fajnie się zapowiada. Dlatego życzę weny i zapraszam do mnie ---> http://sakurainakatsuki.blogspot.com/
    Może mój blog Ci się spodoba :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że moja historia spełni oczekiwania ^^
      Jestem już w trakcie czytania twojej opowieści. Jak tylko skończę, pozostawię komentarz. Dziękuję i też pozdrawiam! :D

      Usuń
  6. piękny nagłówek :3 - to po pierwsze. Po drugie: jeejjj, podoba mi się! :> Szczerze, to jak dla mnie idealnie opisałaś Sasuke i jego zachowania. Zwykle jak czytam jakieś opowiadania Sasusaku, to autorki robią z niego takiego... banalnego, że aż żałosnego Romea. U Ciebie natomiast jest jakoś tak... no właśnie, naturalnie. "Wzrost prawie, że hobbita." - hahaha, to mi się podobało bardzo.
    Polecam dodać 'ramkę obserwowanych' do bloga. Ułatwi to znacznie życie odwiedzającym i Tobie również :p No i co? Ja chcę Cię dodać do obserwowanych, a tu kupa! No nic. Dodaję Cie do linków i czekam na kolejny rozdział :>
    + tak na przyszłość zastrzegam, żebyś nie przeginała z tym "luzem", bo nieprzyjemnie czyta się takie "codzienne" sformułowania. Po prostu nie przeginaj :) Wszelka przesada niszczy piękno! Buziaki i zapraszam do siebie: http://daraku-tenshi.blogspot.com
    xoxo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najszybciej postaram się przeczytać Twoje opowiadanie i na pewno pozostawię komentarz, gdy już to zrobię;)
      Dziękuję za wszystkie miłe słowa i rady, będę się dalej starać:)

      Usuń
  7. Bardzo dobry i ładny styl pisania. Lekki, dzięki niemu można się zrelaksowac. Czyta się pynnie i bardzo dobrze.
    coś więcej?
    jak napisałam w prologu, zapraszam do mnie...
    i przepraszam za błędy, ale rozumiesz, telefon :/

    pozdrawiam i życzę weny!
    powiadom mnie o nowym rozdziale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście wpadnę, chwilowo zaniedbałam bloga i dopiero dziś przeczytałam komentarze, ale wydaje mi się, że zostanę wielką fanką twojego bloga w budowie "Teenagers Konoha", gdyż powinien być najbardziej w moim stylu. Zabieram się też za czytanie innych Twoich opowiadań i to jak najszybciej ;)
      Dziękuję za miłe słowa:)

      Usuń
    2. Proszę bardzo :)
      Miło znaleźć dobry blog, którym jest Twój ;p

      Usuń
  8. Witaj.
    Pierwsze co zwykle decyduje o tym, czy czytelnik zostanie, czy też nie, to szablon. Widzę jednak, że już na jakiś czekasz, bo wśród polecanych masz malach-tow.
    Za narrację wybrałaś sobie pierwszoosobową zmienną. To wbrew pozorom trudny typ, bo musisz pamiętać, kto może coś wiedzieć,a kto absolutnie nie może. Jak na razie idzie Ci dobrze. Narracja jest bardzo naturalna i raczej bez przerysowań. Zwykle nie przepadam za tworzeniem z Sasuke zakochanego od razu w kimś romantyka. Z Twojego opowiadania trochę tak wynika, ale absolutnie nie mam zamiaru go skreślać i z pewnością jeszcze tu zajrzę.
    Podobają mi się dialogi, nie są jakoś wybitnie wulgarne, dzięki czemu nie rażą (to jednak tekst pisany i ciągłe przekleństwa i wyzwiska nie są czymś przyjemnym dla normalnego czytelnika), ale są również naturalne i adekwatne do młodzieży. Nie wpychasz im na siłę jakichś elokwentnych stwierdzeń.
    To czego mi nieco brakuje to opisów miejsc. Opisy skupiają się głównie na czynnościach i postaciach. Opowiadanie byłoby jeszcze ciekawsze wzbogacone o epitety, porównania (oczywiście nie jakieś poetyckie, tylko normalne, życiowe).

    Masz u mnie plusa za przecinki, bo wstawiasz je raczej bezbłędnie.

    Jeśli chodzi o sam zapis tekstu, to chyba wcześniej miałaś mniejszą czcionkę, teraz jest dużo lepsza. Proponuję zmienić ją na Times New Roman (to taki znormalizowany format) i wyjustować. Będzie wyglądać estetyczniej, a teraz już tylko nad estetyką bloga musisz popracować (to komplement w razie wątpliwości).

    I oczywiście rób akapity, bo ciągły tekst męczy trochę oczy. http://tajemniczy--ogrod.blogspot.com/2012/09/tworzenie-akapitow.html tu masz bardzo ładną instrukcję, jak ułatwić sobie robienie akapitów. (Czyli że nie trzeba wstawiać miliona spacji).

    Jedyny błąd jaki rzucił mi si,ę w oczy to "tzn" powinna być kropka przy tym skrócie.

    No cóż... Zyskałaś wierną czytelniczkę, więc będę czekać na nowy rozdział. Dodaję do linków.

    Nikumu pozdrawia i zaprasza na:
    oszukac-smierc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Wpadłaś do mnie z magicznymi słowami: masz nową fankę!
    A to mnie ucieszyło i zarazem przeraziło, bo od bardzo dawna czuję, że jak mam coś robić to na 100% i jeszcze 10 ponad normę, a tu pojawia się osóbka, która kilkoma słowami sprawia, że czuję wielką odpowiedzialność. Piszesz dla siebie? Świetnie. Na prawdę, gratuluję Ci, bo jak na osobę, która nie szuka poklasku masz wielki odzew wśród czytelników. :)
    Proszę, nie zinterpretuj mylnie moich słów. Jestem pod ogromnym wrażeniem, bo Twój pomysł może i nie jest oryginalny (chodzi o szkołę), ale słowa, którymi opisałaś pierwszy rozdział nie pozwalają oderwać się od czytania. Kurczę, przyciągasz :)Nie wiem, jakim sposobem trafiłaś na mojego bloga, ale cieszę się, że dostałam możliwość poznania Ciebie. Zabawne, jak wiele przyjaźni można nawiązać przez zwykłego bloga. Ile słów otuchy trafia do Ciebie bardziej, niż gdybyś usłyszała je w realnym otoczeniu... :D Z niecierpliwością czekam na Twoje kolejne opowiadanie, a gdyby naszła Cię ochota na napisanie jakiegoś jednostrzałowego opowiadania to nie krępuj się :)
    Jeszcze raz dziękuję za komentarz i życzę Ci WENY! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Na moim blogu pojawił się epilog.
    Serdecznie zapraszam! :)
    tsuki-no-kuroi-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń